7 września tego roku zmarł 16-letni chłopiec, który przebywał w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym (w Łańcucie). Jak pewnie niektórzy wiedzą, u chłopaka podejrzewano zakażenie koronawirusem.

Krótki i dramatyczna historia

Skupmy się może na koronawirusie, choć to nie koronawirus jest przyczyną śmierci. Przede wszystkim należy zaznaczyć, że chłopak nie przebywał na kwarantannie zatwierdzonej przez sanepid. Chodzi o przepisy panujące w ośrodku – każda nowa osoba jest izolowana przez 7 dni (zmarły trafił do ośrodka 3 września).

Nastolatek miał w pokoju 15-letniego kolegę, który wcześniej przebywał w policyjnej izbie dziecka. Zwłoki odkryto podczas podawania śniadania (w przełyku chłopka znajdowała się kulka papieru toaletowego). Ciało zabezpieczono do badań sekcyjnych, natomiast policjanci zaczęli zajmować się wyjaśnianiem zdarzenia.

Jak się okazało, doszło do morderstwa, a mordercą był kolega z pokoju. Co więcej, chłopak przyznał się do winy. Sąd Rodzinny zdecyduje, czy 15-latek będzie odpowiadać jako nieletni, czy jako osoba dorosła.